Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cytaty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cytaty. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 czerwca 2011

CO MNIE TO OBCHODZI...

Ludzie śpiewają
Albo bimbają
A ja się patrzę
Nawet nie płaczę

Co mnie to obchodzi
Że słońce wschodzi tam gdzie wschodzi
I że zachodzi na zachodzie
Że ktoś umiera ktoś się rodzi
Że Jonasz trzystu synów spłodził
Co mnie to obchodzi
Ja na rozbitej płynę łodzi

Co mnie to obchodzi
Że bród jest po to abym brodził
A brednie po to abym bredził
Że śledź jest po to abym śledził
A swąd jest po to abym swędził
Co mnie to obchodzi
Ja na rozbitej płynę łodzi

Co mnie to obchodzi
Że głąb jest po to abym zgłębiał
A dąb jest po to abym zdębiał
A jęk jest po to abym jęczał
A klęk jest po to abym klęczał
Co mnie to obchodzi
Ja na rozbitej płynę łodzi

Co mnie to obchodzi
Że dźwięk jest po to abym dźwięczał
A stęk jest po to abym stęczał
A głód jest po to żebym głodził
A smród jest po to żebym smrodził
Co mnie to obchodzi
Ja na rozbitej płynę łodzi

Ja płynę płynę płynę
W nieznaną mi krainę
W krainę tych nadziei
Że mi się łódka sama sklei
Więc płynę płynę płynę

Wiesław Dymny


środa, 1 września 2010

SKRZYNKA na zaklęte wspomnienia

Taaa dam! Oto i ona:) Wcześniej wyglądała tak, jak w tym poście.


Droga była długa tego efektu... głównie przez ciągły brak czasu i milion ważniejszych spraw po drodze. Na początku pozbyłam się 'chamskiego' wielkiego zamknięcia i jeszcze większych gwoździ jakim było ono przybite (profanacja normalnie). Potem kuracja w piekarniku. Ok 40-60 min w temperaturze powyżej 60 stopni. Tak, tak, wcale nie żartuję:) Skrzynka była podziurawiona przez kołatka i najlepszym sposobem by sie go pozbyć jest właśnie wysoka temperatura, która zabija larwy:) Nastepnie szpachlowanie szpachlą akrylową do drewna dziurek, dziureczek i wyrwy po gwoździach... Potem szlifowanie i odkurzanie. Następnie wytarcie szmatką zamoczoną w alkoholu, by pozbyć sie brudu i niechcianych zapachów. No i malowanie-przecieranie...



Teraz będzie to przepastna skrzynka na zdjcia, widokówki ... zaklęte wspomnienia...


A, dorzucę jeszcze detal, a co?:) Podoba mi się efekt, chociażby dlatego, że nareszcie skończyłam z czymś co się przekładało z kąta w kąt tyle czasu:))


P.S. Ostatnio spotkało mnie coś przemiłego! Zaskakującego i uskrzydlającego:) I powiem wam: warto było założyć bloga!:) Szczegóły w następnym poście. Wierzycie w bajki? Ja tak! Zdarzają mi się bajeczne momenty w zyciu:)))

P.S. 2. ...bo mi się właśnie przypomniało:) Coś na poprawę nastroju jesiennym zmulakom, co to widząc deszcz, szrugę czy wichurę za oknem mają smutne miny:) Ja do nich nie należę, bo niektóre rzeczy mam po prostu w nosie...:)

Mam w nosie
W golu jest golizna
W ojcu jest ojczyzna
W pludrach jest pluderia
W koku kokieteria
W macie tkwi matactwo
W mańce jest maniactwo
W palu jest palenie
W wale tkwi walenie
W murze są murzyny
W skórze skurwysyny
W dziwie jest dziwactwo
W masie masoneria
W pasie pasmanteria
W kroku jest kroczenie
W worze jest wożenie
W polu polecenie
W pycie jest pytanie
W żłobie jest żłobienie
W nosie mam noszenie

Wiesław Dymny

wtorek, 13 lipca 2010

PRZESŁANIE NA LATO


Nie bój się nic nie robić

Od rana do wieczora,
gdy przyjdzie na to pora,
pokonuj strach,
co drzemie
i który w tobie tkwi.

Nie bój się nic nie robić.
Nie bój się tracić czas.
Nie bój się leżeć,
nie bój się marzyć,
nie bój się długo spać.

Z okna wyglądać godzinami,
snuć się bez sensu ulicami,
zagapiać się na własny cień,
spędzać w ten sposób cały dzień.

Możesz być tym, co umie.
Możesz być tym, co wie.
Lecz zanim zaczniesz
już coś rozumieć,
pomyśl, czy ci się chce.

Powiedz sobie: nie mogę.
Powiedz sobie: stój!
Przyrzeknij sobie:
Już nic nie zrobię,
to będzie wieczór mój.

Wyłącz dziki telefon,
zamknij okna i drzwi.
Pokonaj strach,
co drzemie w tobie
i który w tobie tkwi.

Michał Zabłocki

Upał niemiłosierny. Rozleniwia, rozpłaszcza na podłodze, rozpala gorączką.... Lato. Soczyste, gorące,  gęste, parzące w stopy, rozjaśniające włosy... Wszystkie smaki, wszystkie zapachy. Upajają, nasycają, wypełniają... Nie boję się nic nie robić... Odpuszczam sobie wszelkie zadania bojowe. Leżę, pływam, smakuję, czuję lato...
Nie tęsknię do wiosny, choć pamiętam. Nie tęsknię do drzew obsypanych różowymi pąkami, choć pamietam. Pamietam też chłód wody z blaszanego wiadra, ostry, rozcinający w wyobrazni skórę...tęsknię...


poniedziałek, 21 czerwca 2010

W KRAJU CZARÓW...

Po weekendzie wyborczym i w ogóle ciężkim... ale o szczegółach może w następnym poście. Byłyście/byliście na wyborach? Ja tak. Pierwszy raz w życiu, bo polityką sie brzydzę, ale w tym roku chciałam mieć czyste sumienie i poszłam. Na kogo? nie ważne zupełnie, nie chce też tego typu dyskusji tu wywoływać. Piszę o tym dlatego, że jest świetny wg mnie tekst, który zawsze w takich sytuacjach mi się przypomina i chciałam ten wiersz wam przytoczyć.

Czarodziejska wieża
W kraju czarów jest wieża. Kiedy herold z tej wieży
Daje znak, wszyscy też dają znak.
Kiedy herold powiada, że dziś kłamstwu nie wierzy,
Wszyscy zgodnie nie wierzą, a gdy mówi, że wierzy,
Wszyscy zgodnie powiadają: tak.

Nikt nikogo nie zmusza. Każdy sam z własnej woli
Patrzy w znak i sam daje znak.
Kiedy herold powiada, że go prawda nie boli,
Wszystkich zgodnie nie boli, a gdy mówi, że boli,
Wszyscy zgodnie powiadają: tak.

Nikt nikomu nie radzi. Kiedy herold ofiarny
Czyni znak, wszyscy też czynią znak.
Kiedy herold powiada, że ten śnieg nie jest czarny,
Wszyscy widzą: nie czarny, a gdy mówi, że czarny,
Wszyscy zgodnie powiadają: tak

Stanisław Baliński

Demokracja to fikcja. Marzenie, ułuda. Wiesz tyle ile Ci pokarzą, powiedzą... Podejmujesz życiwe decyzje, wyrabiasz sobie poglądy na podstawie niepełnych informacji, braku informacji lub informacji fałszywych... Gorzko? Nie, mnie to raczej śmieszy. Naiwność ludzka. I wielkie słowa, za którymi nic nie stoi. Głową muru nie przebijesz, tak? Lepiej murem odgradzać sie od głupoty:)

piątek, 18 czerwca 2010

MARKIZA

"Markiza ukryta w grocie oczekiwała kochanka. Kadzielnica miłości zawieszona u pułapu wydzielała wonny dym. Miesiąc sunął w chmurach. Była to siódma schadzka Markizy w tym ponurym tygodniu...
Pierwszy kochanek został zaraz otruty. Drugiego Markiza własnoręcznie poćwiartowała i wrzuciła w czeluść wulkanu. Trzeci miał na imię Zefiryn... Silne uderzenie kadzielnicą miłości uniosło go z tego świata. Czwarty umierał długie godziny na łonie Markizy dzięki powolnemu działaniu laudanum. Piąty kochanek, Murzyn, musiał przebić się sam, długim dłutem do rozbijania brył marmuru. Szósty utonął w nurtach kaskady...
Markiza ukryta w grocie oczekiwała kochanka. Kadzielnica miłości zawieszona u pułapu wydzielała wonny dym. Miesiąc sunął w chmurach. Była to siódma schadzka Markizy w tym ponurym tygodniu... "
Kazimierz Wisniak "Piwnica pod Baranami"



Niedawno pisałam jak niewiele kobiecie potrzeba do szczęscia... prezent kupiony samej sobiej, pedicure i słońce... ale do nieszczęścia trzeba jeszcze mniej chyba... kto kobietą jest ten wie. Czasem głupota jakaś (męska zazwyczaj) potrafi wyprowadzić z równowagi, zepsuć humor na cały dzień i sprowokować atak migreny. Wrrrrr... Jedno słowo wypowiedziane w złą godzinę, warknięcie bezmyślne i atmosfera w domu pęka jak mydlana bańka.  Nie jestem histeryczką żadną, raczej do twardych typów należę, seriali ckliwych nie oglądam, gazet tzw. babskich nie czytam, z mężczyznami pracuję, nad soba i swym losem sie nie rozczulam...ale w końcu kobietą jestem nie kim innym i czasem prawo mam zwyczajnie się wnerwić i tak bardzo nie starć się racjonalizowac swoich emocji, prawda? Prawda.
Moja mama kochana ( chyba najmądrzejsza babka na świecie) powiedziała mi kiedyś: "jesteś kobietą, im gorzej się czujesz, tym lepiej wyglądaj"... to działa! Nie ma nic gorszego niż w złym nastroju ubrać się w wyciągniety dres, nie umyć włosów i łazić z błyszczącym nosem... jedno spojrzenie w lustro i czujesz się jeszcze gorzej. A wystarczy mimo burzy w duszy nałożyć szpilki, uluboną bluzkę z dekoltem i iść przez dzień z podniesiona głową.  To taki pierwszy etap przygotowujący do stawienia czoła przeciwnościom. Ja wściekła jestem dziś na Małża i zawiedziona... ale ... szpilki są, dekolt jest, nowa krótka i figlarna fryzurka... i mogę zaszyć się w grocie i oczekiwac kochanka.... Ten cytat na początku to jeden z lubianych przeze mnie tekstów "Piwnicy pod Baranami", który doskonale odzwierciedla mój nastrój gdy jestem zła na mego Małża. Jestem wtedy taką Markizą, staram się zaciskać zęby i kusić... a w wyobraźni tego i wszystkich innych... sztyletuję, ćwirtuję... To mój sposób na rozładowanie złych, zbędnych emocji w związku: staram się czuć piękna i silna, a w głowie robie sobie małą terapeutyczną rzeź:)))) Gdy się już do cna nawyżywam, mogę się bezpiecznie przytulić i życ dalej zwykłym dniem, zwykłej kobiety w całkiem zwyczajnym, normalnym związku. Gwarantuję: to lepsze niż się obrażać, kłócić i dyskutować nad rzeczami bez sensu, lepsze niż siedzieć i smęcić:) Czujcie się pięknie a będziecie piękne, żyjcie pięknie - nie traćcie energii na zbędne kłótnie:) Każda ma w sobie uwodzicielską Markizę, miejcie tego Jedynego, a czujcie się jakbyście mogły mieć wielu:) Udanego weekendu, sobie życzę by był utopiony w ramionach M na zgodę:)




sobota, 29 maja 2010

OKRUCHY ŻYCIA I CO ZROBIĆ Z TYM KONIEM...?


"Żeby coś pozyskać naprawdę, coś trzeba odrzucić.
Okruchy życia musimy pracowicie przebierać,
aby znaleźć najlepsze jak złote drobiny znajdujemy w piasku.
Zgarniać wszystko to znaczy nie mieć nic."
Deborah Smith
'Sobie przeznaczeni'



Tak było wczoraj. Na przekór temu co dzieje sie w Poslce mój dom pławił się w promieniach słońca. Przez uchylone okna płynęło ciepłe, słodko pachnące skoszoną trawą powietrze... drewniana podłoga przyjemnie nagrzana oddawała ciepło stopom. Skończył sie tydzień pracy i starałam się nastawić pozytywnie, odrzucić złe myśli i cieszyć z tego co mam. Bo czy to nie jest właśnie największą wartością w życiu? Chwile, chwile, gromadźmy słoneczne chwile... jeszcze rok temu nie miałam swego kąta, w który by mogło zaglądać światło..a dziś...mam tak wiele:) Człowiek przyzwyczaja się szybko do wszystkiego co zostaje mu dane i zapomina jak było wcześniej, przestaje doceniać swoje szczęście...trzeba czasem rozejrzeć się i na nowo nauczyć cieszyć z rzeczy, nad którymi dawno przeszliśmy do porządku dziennego... Staram się nie gorzknieć, nie złościć się i po prostu kochać...i robić wszystko co z tej miłości wynika. Czasami jest trudno, a czasami w moim domu jest tak jak na tych fotografiach... we wszystkich wymiarach domowego życia:)



No i jeszcze sprawa jedna: co zrobić z tym koniem?:) Kupiłam go z myślą o pokoju szumnie nazywanym salonem, gdzie króluje biel i zimny błękit i miałam go przemalować na biało z przecierkami ale... najpierw syn Julo musiał się nacieszyć nowym zwierzakiem:) i konik chwilowo stał na parapecie w sypialni i ...jakoś sie tu zadomowił:) teraz nie wiem czy go tak zostawić czy przemalowywać ale w stronę brązów (sypialni próbujemy nadać nutkę kolonialną) czy jednak bielić i przeprowadzić do salonu...Może jakieś pomysły bardziej doświadczonych?

środa, 26 maja 2010

ZAŻALENIE

Dziś bez zdjęcia, tylko słów parę... w końcu nie tylko piękno jest na świecie i choćbyśmy bardzo chcieli nie da się uniknąć rzeczy krótko mówiąć złych, wrednych i jeszcze gorszych... Trochę się uzewnętrznię, ale też po to jest ten blog. Nie chcę pokazywać tylko inspirujących motywów, oprócz uwielbienia do takich noszę też w sobie czarę goryczy i aktualnie wzbiera ona we mnie dość intensywnie.
Otóż sprawa ma się tak: od niedawna z moim Małżem staliśmy się posiadaczami naszego pierwszego własnego i aktualnie mozolnie krok po kroczku urządzanego mieszkanka, które z przyjemnością będę wam tu prezentować, ale nie o tym... jesteśmy też od półtora roku rodzicami syna Julka, który pochłania właściwie w całości nasz czas wolny od pracy, ale nie o tym... o tym natomiast, że z powodu wyżej wymienionych zdarzeń od około roku praktycznie nie oglądamy telewizji... no i aktualnie dorobiliśmy się w końcu namiastki salonu i w takowym przed telewizor zasiedliśmy... i zgroza mnie ogarnęła... gdzie ja żyję się pytam?????? po nagłej pigułce tzw. "programów rozrywkowych" ( na litość boską rozrywać i rwać to można od tego włosy na głowie), wiadomości na temat powodzi, śledztwa w sprawie katastrofy prezydenckiego samolotu i na koniec po obejżeniu zestawu kandydatów na prezydenta mojego kraju... poczułam się jak idiotka.... a raczej jakby próbowano ze mnie zrobić idiotkę, debila, półmózgowca nie rozumiejącego co wokół niego się dzieje i chętnego przełknąć gotową papkę przygotowaną przez media, władze wszelkiej maści i tym podobnych... żyję sobie na tych moich mazurach spokojnie, nieświadoma co się dzieje "w wielkim świecie" a tam się dzieje, przepraszam bardzo, ale stopniowe debilenie mojego narodu. Kilka reklam ( jakie to smutne, że one powstają na podstawie badań rynkowych więc faktycznie ludzie -odbiorcy są tak durni jak owe reklamy), kilka programów publicystycznych, wywiadów, wiadomośći, parę releacji na żywo z miejsc różnych... załamałam się, po prostu się załamałam. Mam ochotę zaszyć się pod jakiś kamień, mchem zarosnąć i więcej nie patrzeć.
Przepraszam, jestem rozgoryczona. Nikogo konkretnego nie chcę urazić, po prostu osłabia mnie jak niewielki wpływ mam na mój kraj, który jednak kocham po swojemu.  Jak ciężko komuś wrażliwemu, zaczytanemu, zapatrzonemu w rzeczy drobne a piękne i istotne trafiać co dzień głową w mur ludzkiej głupoty, obojętności , niewiedzy...

Jakiś czas temu z powodu problemów z kręgosłupem zapisałam się na ćwiczenia rehabilitacyjne i tam pani doktor! w chwili luźnych rozmów opowiadała o tym jak to siedząc przed swoim wypasionym kominkiem wrzuca do ognia plastikowe opakowanie po jogurcie czy lodach bo nie chce jej się wstawać do kosza....Litości...!

Zażalenie

Panie ministrze sprawiedliwości...
pan mnie obraża.
Nie znam pana, ale widziałem pańską fotografię w gazecie
i czuję się głęboko obrażony,
na nieszczęście nie tylko przez pana,
większość instytucji państwowych i społecznych
jest dla mnie afrontem,
prawie wszyscy obywatele naszego państwa
są obelgami skierowanymi bezpośrednio we mnie.
Doprawdy, nieraz zapytuję się, komu zależało na zbudowaniu tak ogromnej machiny
z architekturą, wojskiem, prawem i przestępczością,
żeby mnie,
osobiście m n i e nękać.
Nawet na rogu ulicy zainstalowano ślepca, żeby mnie doprowadzał do szału.
A jakbyście tak np. przysłali mi paczkę z listem :
Panie Bursa jest pan niegłupim i niebrzydkim chłopcem.
Ofiarujemy panu tę oto parę butów nr 42.
Podpisano :
Ludzkość
Rząd
wzgl. Rada Świata.
Ale nie,
na to wam szkoda pieniędzy.
Ale na tworzenie całych ideologii i apostołów,
z których każdy musi mieć co najmniej 20 par butów (w tym kozłowe z cholewkami),
po to, żeby m n i e robić na złość,
na to jest grosz.
Panie ministrze!
Do pana nie mam ostatecznie pretensji. Jest pan jedną
gorzka pigułką wrzuconą mi ukradkiem (wasze dowcipy)
do porannej kawy. Strawię i pana.
Ale prawo, co prawo na to?

Andrzej Bursa

środa, 19 maja 2010

BEZUSTANNY SZELEST ZA OKNEM

A właściwie szelest to mało powiedziane, to momentami jest po prostu łomot. Łomot deszczowych kropli... i choć zazwyczaj lubię atmosferę wiosennych deszczy, które nadają światu nowy zapach i soczystość barw, to dziś dźwięk przelewającej się za oknem wody brzmi złowieszczo. Współczuję ludziom z terenów powodziowych, niepokój ściska serce ale... może jestem dziwadłem, bo bardziej boję się o zwiarzęta... o nich nikt nie mówi, nie pamięta... człowiek ma swój rozum i dwie ręce by się o siebie troszczyć a one...
Smutno mi dziś i depresyjnie z wielu powodów a ta aura pogarsza jeszcze nastrój. Przydałaby się mrucząca kulka na kolanach... Dbajcie o swoje i nie swoje zwierzęta, pamiętajcie o nich, cierpią te same klęski co my...



A kiedy pada deszcz
Bezdomne koty mokną
Co zrobić masz sam wiesz
Piwniczne otwórz okno

A kiedy szron się szkli
Spod nóg i kół śnieg pryska
Zamknięte uchyl drzwi
Zmarznięte wpuść kociska

Bo może być i tak
W twych grzechach zaczną grzebać
A kot da łapką znak
Uchyli furtę nieba

R.M. Groński


A tak na marginesie, to spójrzcie na te deski, ile barw ma jeden kawałek drewna... To dom w wiosce zapomnianej przez Boga i ludzi, gdzieś w głębi Puszczy Białowieskiej, cztery chaty na krzyż, jak to się mówi i kapliczka przydrożna... i tak wolno płynie czas... Jedni powiedzą, że rudera... a dla mnie piękny i wzruszający...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...