Pokazywanie postów oznaczonych etykietą światło. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą światło. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 października 2010

ŚWIATŁO W MOIM DOMU



Jeden z najważniejszych elementów wystroju wnętrza. Tworzy nastrój, psuje nastrój, zachęca, odpycha, wydobywa kształty, ukrywa w cieniu... Do przytulania, do gadania, do czytania, do życia... Niezbędne. Oczywiście najlepsze z najlepszych jest naturalne... słoneczko zaglądające w nasze okna, przebijajęce przez tkaniny, które wokół tych okien snujemy, głaszczące po policzkach, rozświetlające kosmyki włosów, wydobywające piękno i dusze z naszych przedmiotów, z naszych domów... Lecz gdy słoneczka brak, gdy nadchodzi wieczór, gdy króluje noc... potrzebujemy czegoś jeszcze... światła, które będzie dopełnieniem i podkreśleniem wszystkiego co z mozołem tworzyliśmy na naszych ścianach, podłogach, co budowaliśmy, ustawialiśmy w naszych kątach, na naszych półkach... światła z którym naszemu domowi i nam odbijającym się w lustrach będzie do twarzy...:)

Łazienka




Przedpokój





sobota, 29 maja 2010

OKRUCHY ŻYCIA I CO ZROBIĆ Z TYM KONIEM...?


"Żeby coś pozyskać naprawdę, coś trzeba odrzucić.
Okruchy życia musimy pracowicie przebierać,
aby znaleźć najlepsze jak złote drobiny znajdujemy w piasku.
Zgarniać wszystko to znaczy nie mieć nic."
Deborah Smith
'Sobie przeznaczeni'



Tak było wczoraj. Na przekór temu co dzieje sie w Poslce mój dom pławił się w promieniach słońca. Przez uchylone okna płynęło ciepłe, słodko pachnące skoszoną trawą powietrze... drewniana podłoga przyjemnie nagrzana oddawała ciepło stopom. Skończył sie tydzień pracy i starałam się nastawić pozytywnie, odrzucić złe myśli i cieszyć z tego co mam. Bo czy to nie jest właśnie największą wartością w życiu? Chwile, chwile, gromadźmy słoneczne chwile... jeszcze rok temu nie miałam swego kąta, w który by mogło zaglądać światło..a dziś...mam tak wiele:) Człowiek przyzwyczaja się szybko do wszystkiego co zostaje mu dane i zapomina jak było wcześniej, przestaje doceniać swoje szczęście...trzeba czasem rozejrzeć się i na nowo nauczyć cieszyć z rzeczy, nad którymi dawno przeszliśmy do porządku dziennego... Staram się nie gorzknieć, nie złościć się i po prostu kochać...i robić wszystko co z tej miłości wynika. Czasami jest trudno, a czasami w moim domu jest tak jak na tych fotografiach... we wszystkich wymiarach domowego życia:)



No i jeszcze sprawa jedna: co zrobić z tym koniem?:) Kupiłam go z myślą o pokoju szumnie nazywanym salonem, gdzie króluje biel i zimny błękit i miałam go przemalować na biało z przecierkami ale... najpierw syn Julo musiał się nacieszyć nowym zwierzakiem:) i konik chwilowo stał na parapecie w sypialni i ...jakoś sie tu zadomowił:) teraz nie wiem czy go tak zostawić czy przemalowywać ale w stronę brązów (sypialni próbujemy nadać nutkę kolonialną) czy jednak bielić i przeprowadzić do salonu...Może jakieś pomysły bardziej doświadczonych?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...