Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szarość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szarość. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 września 2010

MUZYCZNE PUDEŁKO PO MOJEMU:)



Takie oto pudełko potworzyły moje potworze łapki:) Na muzykę pudełko. W formie płyt cd:) Żeby sobie 'pod ręką' stały ukochane dźwięki i ładnie wyglądały... ładnie?:) Ręcznie malowane, ozdabiane, z lekka polakierowane. Oczywiście w ukochanej tonacji kolorystycznej:) Mam nadzieję, że nie tylko mojej, bo pudełeczko trafiło już do pewnej sympatycznej osoby, czyt. Dorotki, tzn. Bree:))) Podobno się podoba, jeśli Dorota nie koloryzuje dla mej przyjemności chachacha:))) O tym jak się zaczęło nasze do siebie wysyłanie pisałam tu i pokazywałam soczyste retro kobietki, które oprócz tego co na zdjęciu powędrowały w mojej przesyłce:)



Pozdrawiam i udanego weekendu życzę, niech jesień ukazuje się nam w jak najpiękniejszej odsłonie:)

niedziela, 1 sierpnia 2010

W TAK ZWANYM MIĘDZYCZASIE...

Było sobie takie coś... raczej brzydka i dość niechlujnie wykonana skrzyneczka nie wiem od czego, chyba po jakimś trunku. Walało sie toto i w końcu miało trafić do śmieci...


Ale... w tak zwanym międzyczasie, to znaczy gdy moje chłopaki wybrali się na spacer... pożałowałam jej, bo jaka by nie była paskuda to jednak drewniana i wymodziłam takie coś:) I zaraz znalazłam zastosowanie w mojej kuchni:) Papier ścierny, farby akrylowe (takie zwykłe malarskie) i już.



Pozdrawiam urlopowo:) Nareszcie!!!:)


wtorek, 6 lipca 2010

ZAPACH ŁĄKI...

... kiedy jest najbardziej intensywny? Gdy po wielu godzinach upału spadnie deszcz, nadając kryształowej przejrzystości powietrzu... zbliża się wieczór, a zachodzące słońce, grzejące spowrotem z zadziwiającą na tę porę siłą, rozpala wszystkie barwy... zapach unoszący się wtedy nad łąką zniewala, otumania, upaja... wilgotne, słodkie powietrze...
Dziś po krótkim spacerze zabrałam garść tego zapachu do domu:)



Niedawno Elle pisała o szarości:) Mówiłam wtedy jak ja ten kolor wielbię, więc proszę: oto jedna z moich szarości w moim domu:) Dzbanek znany już z innych blogów, w mojej interpretacji ma się tak:) Do tej pory stał w piwnicy zapomniany po schnięciu od malowania i wreszcie doczekał się bukietu w sam raz dla siebie:) Miał być do salonu ale póki co widzę, że mojej kuchni bardzo z nim do twarzy:) Przy okazji chwalę się jeszcze czymś: moim wymarzonym, przez się samą wymyślonym, przez zaprzyjaźnionego stolarza zrobionym stołem:) Jest masywny, ciężki, taki... prawdziwy. To bardzo lubiane przeze mnie drewno jesionowe, jest piękne. Na razie jest surowy, czeka na olejowanie:)

W razie gdyby ktoś jeszcze nie wiedział ( choć to chyba nie możliwe:) to dzbanek wcześniej wyglądał tak:


Ja użyłam do tego matowego podkładu pod warstwy lakiernicze w sprayu. Super się trzyma i w razie czego przyjmie na siebie każdą inna farbę lub lakier. Śmierdziuch niestety, ale wspominane przez inne dziewczyny farby w sprayu nie śmierdzące podobno nie istnieją...ech słodka prowincjo:) tu niewiele możesz kupić:)


poniedziałek, 14 czerwca 2010

LA BELLE ÉPOQUE

Czekałam długo, czekałam cierplwie, obchodziłam dookoła, obwąchiwałam, śliniłam się...walczyłam ze zdrowym rozsądkiem... i nareszcie... mam! Precz z rozsądkiem, są piękne i musiałam je mieć:) Poduchy w sam raz do mego "salonu":) Prawda, że są stworzone dla tej kanapy? Prawdziwa "szorstka" bawełna, naturalny szary kolor ( uwielbiam), klimatyczne nadruki i haft, no i wypełnienie z pierza ( nie znoszę sztuczności w poduszkach, nigdy nie są w stanie ułożyć sie tak by było mi wygodnie:). Nie mogę się pochwalić, że sama je zrobiłam ale nie wszystko muszę umieć, nie?:) Naprasowanki nie sprawdziłyby się u mnie, bo w moim domu rzeczy tego typu raczej nie leżą tak po prostu, teatralnie, tylko sie ich używa a zatem i pierze... więc zdobienia muszą byc trwałe. Napisy mogę sobie wyczarować malująć ręcznie farbą do tkanin, ale już takich postaci na przykład to raczej tak sie nie da:) Tak czy inaczej jestem od dziś przeszczęśliwą posiadaczką poduszek nawiązujących stylistyką do "starej Francji", które sprawiłam sobie z okazji urodzin. A co? trzeba się czasem porozpieszczać:) Cieszę sie tym bardziej, że to kolejny maleńki kroczek do "udomawiania", "oswajania" naszego mieszkanka. Podstawowe meble już są, ale detale mozolnie zbieram, wyszukuję, rozbijam kolejne świnki-skarbonki... Na razie jest jeszcze trochę obcowato, jak ja to sobie nazywam:) Ściany dostają duszy wraz z każdym kolejnym miesiącem naszego życia. Chłoną zapachy, dźwięki, wzbogacają się o drobne przedmioty... nie da się zbudować klimatu tak od zaraz, chociaż chciałoby się już obiema nogami wskoczyć w gotową do życia przestrzeń, bo człowiek wygodny jest... ale jakież to byłoby nudne i takie "nie-nasze".  Nasz dom żyje naszym życiem i jest tak jak my: młody, trochę nie do końca uporządkowany, zbierający doświadczenia:) Z niezagospodarowaną przestrzenią , bo jeszcze wiele przed nami i musi być miejsce na to co nas jeszcze spotka:) Jeśli urządzilibyśmy wszystko od razu to kim bylibyśmy za rok, za pięć, dziesięć lat...musielibyśmy stanąć w miejscu, być "skończonymi" ludzmi w swoim "skończonym" życiu w okolicach trzydziestki... Reasumując; nie pokażę całego pokoju bo nie ma czego pokazywać:) ściany zieją jeszcze pustką ale jest kanapa i są piękne poduchy i póki co te rzeczy i radość z nich musi mi wystarczyć:)




Na koniec jeszcze jeden drobiazg - stara drewniana skrzynka, zdobycz za grosze, w opłakanym stanie, "zbeszczeszczona" przybitym  wielgachnymi gwoździami tandetnym zamknięciem i zaatakowana przez kołatka... ale ma potencjał moim skromnym zdaniem:) i wkrótce nabierze nowego blasku...:)


Miłego dnia wszystkim:) U mnie słonko i japoneczki na świeżo wyszykowanych na lato stópkach hahaha, ach jak niewiele czasem trzeba kobiecie do szczęścia:)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...