JA
- kompletnie niezrównoważona, chwiejna emocjonalnie a momentami nierozgarnięta... choć praktyczna, oszczędna i z zawodu inżynier..., pyskata i podobno zanadto szczera...
mama, żona, kobieta...
DLACZEGO
- dzięki poszukiwaniom, szperactwu i podglądactwu:) czyli pozazdrościłam Elle i Ushii - dziewczyny jeśli tu kiedykolwiek traficie, to wiedzcie, że mnie zainspirowałyście i mimowolnie dodałyście odwagi:) pomyślałam, że blog to dobry sposób na moje chimery...niech spływają na wirtualne strony a nie na moje otoczenie...
BĘDZIE O
- wszystkim, bo ja się czepiam i imam wszystkiego:) wszystkiego chciałabym sie nauczyć, poznać, zobaczyć, przeczytać... a wiadomo - dzień krótki, życie krótkie... chciałabym uporządkować jakolwiek rzeczy, które mnie zachwycają, inspirują i w końcu te, które są dziełem moich rąk... może tu się uda:). Będzie o tym, co widziałam, przeczytałam, zmajstrowałam... o moim domu i "moich" ludziach, o tym co wprawia moje serce w drżenie, co wywołuje uśmiech, co prowokuje złość, co wyciska łzy...
Witajcie:)
Oto pierwszy okruszek mego życia na początek nowej drogi (więc będzie jak w dniu ślubu: coś nowego, coś starego i coś błękitnego:)
Mój stary szkic, z okazji nowego mieszkania doczekał się w końcu oprawy i swego miejsca:). Zdjęcie starsznie ciemne bo za oknem pada, pada, pada... i nie dociera do mnie żaden zbłąkany promyk słońca:(