sobota, 5 czerwca 2010

PO-SMAK PRZYJAŹNI

Jak pomyślały tak i zrobiły. Posmakowały, porozmawiały, pozagłębiały, pomarzły z lekka, posiedziały jak dawniej na ulubionym moście. Ja i ona i dwie butle wina...
"W miłości pragniesz, by ci wierzono, w przyjaźni, by cię rozumiano". Lubię sposób rozumienia się z Nią. Choć zawsze tylko na chwilę, to gdy przyjeżdża jest taką moją kotwicą uczepioną pięknych chwil wczesnej młodości i w pewien sposób mojej prawdziwej osobowości przesłonionej na codzień charakterem Małża, obowiązkami matki... Dwie inne, dwie podobne, dwie dziewczynki, które nie wiadomo kiedy dorosły i ścięły swoje długie włosy...
Przyjemnie być choć na chwilę tylko sobą, po prostu swoją osobą, nie matką, żoną, pracownikiem... Ale rzecz wiadoma i powszechna - przyjemności nie ma za darmochę:) zwłaszcza takich z "winnym towarzystwem":) Wczorajszy wieczór dziś przyszło mi odpokutować... bólem głowy, skrętem żołądka i złością Małża... a zatem... na pokrzepienie ciała i duszy w taki dzień, nie ma nic lepszego od cebulowej zupy-kremu:) Przepyszna, słodko-pikantna, aksamitna i przede wszystkim stawiająca na nogi:) Moja przyjaźń ma dwa smaki zatem, niech nikogo to nie zdziwi: wina i cebuli:)))))






8 komentarzy:

Elamika pisze...

Podziwiam że byłaś w stanie wogóle ją upitrasić. Nie, nie przyjaźń - zupę mam na myśli.

Przyjaźń taka o jakiej piszesz jest piękna, zwłaszcza gdy wspomnieniami ma się do czego wracać.

Delie pisze...

Moja Przyjaciółka jest daleko. Bardzo. Marzy mi się taki czas z Nią, przy winie, bez dzieci i facetów.

Elle pisze...

Wspaniale tak od czasu do czasu spotkać się z bliskim przyjacielem i być sobą :) Pięknie to napisałaś :)
A zupę cebulową uwielbiam :)
Serdecznie pozdrawiam :)

jolik2000 pisze...

Moja dawna przyjaciółka mieszka wcale niedaleko, też się rzadko widzimy, ale rozumiemy jak dawniej... Kiedyś w liceum,codziennie wracając ze szkoły wysiadałyśmy na jednym przystanku, kupowałyśmy lody, szłyśmy na kolejny, kupowałyśmy drugie lody i siadałyśmy na przystanku i tak ze dwie trzy godziny gadałyśmy... Latem jeździłyśmy na stopa, na obozy pod namiot, na wypady nad morze ze spaniem na plaży... cudowne lata... Przyjaźń zawarta w młodości to jedyna rzecz, która nie umiera wcześniej niż my...

Jolanna pisze...

Co tam bóle głowy, ważne to co było przed !!! Ja uwielbiam takie gadu gadu nocą i baju baju baju w dzień :)) Zupkę też lubię bardzo !!!
Pozdrawiam ciepło.

Anik pisze...

Ja swoje największe przyjaźnie zostawiłam w Polsce i...tęsknię...twój post przypomniał mi szalone chwile z mimi dwiema Naj, których tak mi brakuje...:)

lambi pisze...

Napisałaś to szczerze i podziwiam Cię za to - a jak byś czegoś żałowała to utopię Cię w łyżce tej pysznej zupy ;)
Pauza należy się każdemu, a nie dorósł ten, kto nie rozumie:)

mojzaczarowanyswiat pisze...

:) no i super, kazdemu sie należy (nie kac oczywiscie:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...