niedziela, 23 stycznia 2011

POWIEDZ MI CO CZYTASZ A POWIEM CI KIM JESTEŚ

Ostatnio na jednym z moich zdjęć pojawił się fragment regału z książkami i stał się zaczątkiem dyskusji na temat tego co czytam… już kiedyś myślałam, by napisać o tym posta a teraz jest chyba dobra okazja. Dla mnie książki to jeden z podstawowych elementów tworzących przestrzeń do życia człowieka. Dom bez książki? To martwa przestrzeń ludzi bez wyobraźni. Mogłabym żyć bez telewizora, bez czytania nie. Szkoda, że często widzę, że coraz więcej ludzi ma dokładnie odwrotnie… Zawsze gdy odwiedzam kogoś po raz pierwszy, z ciekawością spoglądam na grzbiety książek na półkach. Gdy książek nie ma… wyrabiam sobie na dzień dobry kiepską opinię na temat gospodarzy. Może to krzywdzące ale ja nie wyobrażam sobie życia bez czytania… Niech to będzie cokolwiek, ludzie są różni, mają różne upodobania… ale nie czytać w ogóle? Nie mieć takiej potrzeby? Dla mnie to niezrozumiałe. To samo tyczy się muzyki ale to już oddzielna historia. To co czytamy świadczy o tym jacy jesteśmy prawda? Nasze półki zdradzają jakie mamy pasje, marzenia, pracę, na jakim etapie życia jesteśmy, jakiego typu mamy wrażliwość… tak więc zapraszam do mego życia:). Może znajdziecie coś dla siebie, może dowiecie się kim jestem…:)


Mario Vargas Llosa: w skrócie uważam, że przereklamowany. „Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki” czytało się dosyć lekko, „Pochwałę macochy” kupiłam z ciekawości po przeczytaniu pochlebnych recenzji i ‘łyknęłam’ szybko ale chyba dlatego, że książka krótka i ciekawa byłam jak to się skończy:). Kontynuacja czyli „Zeszyty don Rioberta” (kupione nieopatrznie razem z ‘Pochwałą’ )były już zbyt ciężkostrawne.
„Cień wiatru” czyta się z wielką przyjemnością.
„The Word of contemporary architecture” wspaniały album, doskonały zestaw smaczków architektonicznych… po prostu pozycja obowiązkowa:).
Kazika Staszewskiego cenię i szanuję za każde słowo i te śpiewane i te pisane. Podziwiam jego inteligencję i cudowny rodzaj wrażliwości artystycznej. Dla mnie to człowiek zjawisko. Oby trwało jak najdłużej bo na polskim rynku muzycznym już tak mało jest w stanie zwrócić moją uwagę…
Zaplątał tu się również zestaw dvd z Bolkiem i Lolkiem, Koziołem Matołem:) więc kolejny puzel do układanki o mnie:) czyli mamą jestem i wolimy stare kreskówki od Myszki Miki:).
No i na koniec z tej półki, książka bardzo ważna. Każdy powinien ja przeczytać. Każdy. „No Logo” autorstwa Naomi Klein. Powiem wam tak… z każdym kolejnym rozdziałem zbierało mi się na większe mdłości… i tak będzie się czuł każdy świadomy, inteligentny człowiek. Po przeczytaniu tej książki czułam się jakby cały świat mnie oszukał. Nie kupuję rzeczy Adidasa, Nike itp. nie jadam w mc donalds… wiem czym to wszystko pachnie – kłamstwem i krwią.


Tu mamy Cejrowskiego:) Ciekawy, kontrowersyjny… albo go się wielbi albo nienawidzi. Ja lubię jego pogramy podróżnicze i tylko te. Mój Małż się nimi fascynuje.
Nieco dalej „Kubuś Puchatek” i „Chatka Puchatka” chyba reklamować nie trzeba:) ‘Kubuś’ wydany w 1980 roku – smaczek z czarno-białymi (najlepszymi wg mnie) ilustracjami.
„Jedz , módl się, kochaj” – bardzo fajna książka do lekkiego ‘poczytania’ ale już te wszystkie zachwyty nad nią to przesada. Jest po prostu dobrze promowana, ale nie jest to aż taki cud.
Dalej klasyki: „Zaklinacz koni”, „Mały wielki człowiek”, „Kochanica francuza” – wszystkie dobre do ‘poczytania’. I byłabym zapomniała: „Grek Zorba” wspaniała nauka pozytywnego podejścia do życia:) ech Grecy tak mają, tam nawet jak trąbią na siebie na ulicy to na powitanie a nie ze złości:)



Książki kucharskie czyli moje marzenie o byciu kobietą idealną chachacha. Nigelle uwielbiam zjadłabym ją razem z jej daniami:)
„Anioły i demony” o niebo lepsza od ‘Kodu’ i powiem wam, że jestem w tej doskonałej sytuacji, że filmu nie oglądałam:)
Dalej biografia Piotra Skrzyneckiego, co tu dużo mówić, człowiek cudowny, magiczny. Lektura obowiązkowa.
„Historia brzydoty” do czytania i oglądania. Pięknie wydana. Warto mieć.
Książki o sztuce i architekturze, tych u mnie dostatek:) No i biografia Che Guevary, jeszcze nieprzeczytana, trudna, wymagająca skupienia… kiedyś ‘się wezmę’.



Tu jedna z półek mego Synka:) A ciekawostką na temat tej akurat jest to, że wszystkie te książki kupiła kilka lub kilkanaście a nawet kilkadziesiąt lat temu moja Mama…dla mnie:) Bajki, wiersze i uwielbiane przez mego dwulatka atlasy zwierząt, dinozaurów, itp…
Obok moje konie ukochane, w fotografii, malarstwie… Na innych półkach również tematyka jeździectwa. Bajki Julka i albumy o architekturze i sztuce. Lubimy oglądać i podziwiać. Lubimy karmić się pięknem:)



‘Czytadła’ i nie tylko. Stąd polecam gorąco „Życie Pi” – niesamowita książka z kompletnie zaskakującym zakończeniem. „Mistrz i Małgorzata” – chyba jedyna lektura szkolna, która wielbiłam szczerze:), kto tego nie przeczyta nie zrozumie wielu innych książek, filmów, tekstów piosenek… tysiące twórców odwołuje się do postaci i symboliki zawartej w tym dziele. „Świat według Garpa” – przeczytałam dwa razy i pewnie jeszcze kiedyś wrócę, wciągająca. No i ‘Mikołajek’… ja nie wiem dla kogo ta książka:) czy aby na pewno dla dzieci? Bo ja zaśmiewam się przy tych historiach do rozpuku i już nie mogę się doczekać, aż Julek dojrzeje do tej lektury.
Zwierzęta… mnóstwo zwierząt:) Zaraz obok samochodów ulubione zdjęcia do oglądania Julka:) A konie to już mój konik:)



Architektura, pod każdą postacią, w każdym wydaniu. Łykam takie czasopisma jak młody pelikan jakby powiedział mój Małż:) Architektura, urbanistyka, architektura wnętrz - mają ogromny wpływ na nasze życie, na jakość naszego życia.



I znowu architektura, sztuka, kowalstwo artystyczne, rysunek, malarstwo… no uwrażliwiony typ jestem:))) Kolejne dwie pozycje o koniach. Zaplątane w to wszystko baśnie. I coś co absolutnie mieć, posiadać, czytać, oglądać trzeba – „Piwnica pod Baranami” przepiękny album snujący opowieść o powstaniu i działalności kabaretu, pełen niesamowitych ludzi i historii. Książka wciąga jak najlepsza powieść.
Meksyk – moje największe marzenie. Indie – jak wyżej tylko mojego Małża:)
I na końcu półeczki, niepozorna, w kąciku, wspaniała książka, jedna z moich ulubionych, przeczytana kilka razy: „Idiota” F. Dostojewskiego.



Tu znowu kilka klasyków: „Mały książę”, „Co gryzie Gilberta Grape’a”, „Zabić drozda”, „Ptasiek”, „Wywiad z wampirem” wszystkie warte przeczytania, no i „Imię róży” – fantastyczna, lektura obowiązkowa. Świetny również film na podstawie książki a to baaaardzo rzadko się zdarza.
Pośród tego wszystkiego książki prawie zabytkowe:) Sentymentalnie bezcenne. Zbiór baśni Andersena, wydany w … 1977 roku! Książki te kupiła moja mama z myślą o mnie, gdy… nie było mnie jeszcze na świecie:) Cudowna pamiątka, wspaniały zbiór z mrocznymi ilustracjami.
Dalej kolejne różności. Stąd najbardziej polecam „Nowy wspaniały świat” (przerażająca, bo wyimaginowany świat przyszłości w niej opisany nie wydaje się wcale tak odległy i nierealny), „Fridę”, bezwzględnie „Pachnidło” (niesamowite opisy!), „Spóźnieni kochankowie” (poruszająca), no i z rzeczy nowych: „Sprawiedliwość owiec” Leonie Swann świetnie się czyta. Dużo tu również Paula Coelho ale według mnie dobre to były pierwsze dwie-trzy książki, reszta to jechanie na opinii i nabijanie sobie kasy.



Kolejna półka Julka z książkami w spadku po mamie:) Pewnie niektóre pozycje będą zbyt ‘dziewczyńskie’ ale większość się nadaje, a niektóre to wręcz perełki wydane w latach osiemdziesiątych, niektóre wznawiane a inne już nie do dostania w takiej szacie graficznej. Mamy tu barwne „Baśnie narodów”, „Bajki” Krasickiego i „Bajki” de La Fontaine’a, „Idzie niebo ciemną nocą” Ewy Szelburg Zarębiny (wydanie z 1983 roku) i „Wróbelek Elemelek” ( także 1983 rok), „Pchła Szachrajka” Brzechwy, „Kram z literami” Wandy Chotomskiej no i oczywiście podstawa – „Elementarz” z 1988 roku:) Są tu także nieco nowsze książki ale też klasyki: „Tajemniczy ogród”, „Mała księżniczka”, „Pinokio”, seria o Muminkach ( jako dziecko nie przepadałam za kreskówką ale uwielbiałam książkę), „Królowa śniegu”, i książki po które raczej mój Synek nie sięgnie: seria o Ani z Zielonego Wzgórza i saga Małgorzaty Musierowicz. Z zupełnych nowości „Seria niefortunnych zdarzeń” – zaczęłam kupować z myślą o Julciu jeszcze w ciąży:)


Nie jestem w stanie pokazać i opisać wam wszystkiego co czytam  i tak nie wiem ilu z was dobrnęło do końca:) Są jeszcze setki książek, które mieć bym chciała a jeszcze nie mam i te których nie mam a przeczytałam. To tak na wyrywki kilka prawd o mnie jako czytelniku, człowieku, mamie. Przede wszystkim sztuka i architektura, piękne albumy. To także zwierzęta, przyroda, atlasy, podróże. Dobra lektura na odstresowanie i klasyki do głębszych przemyśleń. Bajki, baśnie, bajeczki… dobre, mądre dające początek rozmowom z dzieckiem. We wszystkich książkach oprócz treści ma dla mnie ogromne znaczenie szata graficzna. Lubię ’jeść książki oczami’, fascynuje mnie rysunek w starych książkach dla dzieci, wolę je po stokroć od dzisiejszych Myszek Miki, transformersów i innych… szukam pozycji, które nauczą czegoś moje dziecko także pod kątem estetyki, rozwoju wyobraźni… niestety najczęściej są to książki z mojego dzieciństwa lub reprinty, bo to co się teraz serwuje maluchom to jakaś odmóżdżająca papka.

I taka jeszcze jedna uwaga jak już jesteśmy przy tym temacie:) Jestem przeciwnikiem układania książek grzbietami do tyłu dla ujednolicenia wyglądu biblioteki. To bez sensu. Dla mnie książki są po to, by je czytać, oglądąć, by znimi żyć. Chciaż są elementem wystroju to nie jest to ich główne zadanie. Tego typu zabiegi jak właśnie te układanie na odwrót czy owijanie wszytskich książek w jednolity papier kojarzą mi się trochę z pewnego rodzaju zakłamanym snobizmem typu zapełnianie półek atrapami książek...piękne grzbiety a za nimi puste pudełko zamiast książki...

Pozdrawiam moi ‘podczytywacze-podglądacze’, zapraszam do lektury i dyskusji:)

P.S. Po chwili zastanowienia chciałabym zorganizować małą zabawę, żadne tam 'łańcuszki' bo szczerze mówiąc nie przepadam... ale zapraszam do napisania podobnego posta... dziewczyny to wyzwanie!:) rzucam rekawicę: Elle, Bree, Atenie, Dag-eSz, Inkwizycji, MariiPar, Delie (About a Boy), Jolannie (Między ziemią a niebem), Llooce, Icie (Jagodowy zagajnik) i Basi (tupiszę). To będzie prawdziwa uczta móc zaglądnąć w wasze zbiory:)))

54 komentarze:

Inkwizycja pisze...

Ech, buźka mi się uśmiechnęła podczas czytania tego posta... i to niejeden raz ;-)
Mamy sporo tych samych pozycji w swoich bibliotekach, wiesz? Takie 'klasyki', 'lektura obowiązkowa'.
I ta niekompletna Sztuka Świata, kupowana na subskrypcję ;-) no chyba ze gdzieś resztę tomów masz... A i konie, moja wielka (acz trochę już ex) miłość, przejęła je po mnie moja córcia.
Książki dla dzieci, szczególnie darzone sentymentem te z mojego dzieciństwa... teraz już w pakamerce ;-)
Książki są u mnie wszędzie... w szafach zamiast ubrań, w barku zamiast alkoholi, piętrzą się na biurkach i szafkach nocnych.
Odwracanie ich twarzą do ściany? niemożliwe! Przecież kocham wiele z nich...
Aha - i nie mam telewizora ;-)
Pozdrawiam ;-)

Klaus pisze...

Moja Droga cieszę się bardzo z Twego komentarza:) a telewizor mamy ze względu na Małża... ale odbiera tylko 'jedynkę' i 'dwójkę'..i to nieczysto bo przez antenę pokojową:)))

pomylone gary pisze...

Sporo pozycji nam się dubluje ;)
Eco przeczytany kilka razy, i Dostojewski... Widzę także, że jesteś fanką ubiegłorocznego noblisty... ja zaczęłam czytać "szelmostwa" i utknęłam.
Nowych nabytków literackich zatem życzę i krągłych zdań :)

Inkwizycja pisze...

A bo z tymi facetami to tak jest ;-) Padre też się ciągle odgraża, że będziemy mieli TV... no ale na razie go nie ma, więc status quo jest zachowany ;-)
O książkach mogłabym w nieskończoność... Już coś tam kiedyś Ci napisałam. Moi ukochani: Jonathan Carroll, Terry Prachett, horrory i thrillery Kinga... GG Marquez (o wiele bardziej, niż Llosa), ale także książki wnętrzarskie, kucharskie ;-) przyrodnicze: 'Prywatne życie roślin' Davida Attenborough (podobno był taki cykl w TV). Frida - moja miłość!
Zauważyłam też u Ciebie 'Maga' Fowlesa...
No dobra, już stopuję... muszę coś spichcić na obiad ;-)
A u mnie dzisiaj też odrobinę książkowo... jeśli można tak powiedzieć ;-)

Kasia pisze...

super wpis
też uważam, że książki jakie mamy w domu świadczą o nas
i co z tego, że mam jakieś stare harlekiny z lat nastoletnich, czy najnowsze pozycje - nawiasem mówiąc nie umiem wyrzucić książki, nawet jak jest chłamem wg mnie, to i tak stoi- taj jak te harlekiny, ale nie na widocznym miejscu ;)
dzieci mają swój regał z książkami, aczkolwiek część z nich przeniosłam do zamykanej biblioteki, co by najmniejsi ich nie zniszczyli przy samoobsłudze
książki kucharskie też mam w osobnym regale w kuchni
no nic- czekam z niecierpliwością na wpisy wywołanych do tablicy osób, bom ciekawa okrutna

ps1- kilka pozycji nam się dubluje
ps2- też mam książki ze swojego dzieciństwa

pozdrawiam serdecznie :)

Mia pisze...

Bardzo ciekawy post, bo ja też uwielbiam czytać. I tak samo nie mogę się nadziwić ludziom, którzy nie mają w domach książek. A niestety, takich osób jest coraz więcej. Z przyjemnością przyjrzałam się tytułom, które zaprezentowałaś. Wiele z nich mam, wiele przeczytałam. Zgadzam się z Twoim zdaniem na temat Coelho. A spośród tych, które wypatrzyłam u Ciebie najbardziej utkwiła w mojej pamięci książka "Cień wiatru". Mam natomiast inne zdanie nt. okładania książek. No, może nie do końca inne: tzn. uważam, że okładka jest częścią integralną książki i grzechem byłoby zakrywanie czyjejś pracy. Skoro grafik tak ją zaprojektował, a autor ( jeśli ma tę możliwość ) ją zaakceptował, to w założeniu przynajmniej powinna wnosić coś do naszego odbioru książki. Takich książek nigdy bym nie obłożyła. Natomiast zrobiłam to z pokazywaną u mnie serią literatury kobiecej, gdzie okładka ograniczała się do krzykliwego koloru i tytułu plus nazwiska autorki. Obłożyłam też książki kucharskie, które trzymam w kuchni i ich okładki narażone były na zabrudzenie i zniszczenie.
Pozdrawiam!

Sylwerado pisze...

Oj.....faktycznie pokaźna ta Twoja kolekcja.
"Troszkę" te książki mówią o Tobie, mogę się domyślać kim jesteś z zawodu.....no i jakim człowiekiem na co dzień.
Przyznaję się, że ostatnio czytam mało, ale bywały czasy, że cały dzień podczytywałam między różnymi dziwnymi czynnościami dnia codziennego.
Należę do tych osób, które nie wracają do wcześniej przeczytanych książek, w związku z tym na bieżąco podaję dalej moje książki i mało zostaje u mnie w domu, poza tymi, których naprawdę byłoby się szkoda pozbyć.
W najbliższym czasie na pewno zgromadzę pokaźną kolekcję dziecięcą min: Kubusia Puchatka, Bolka i Loka, Koziołka Matołka, Czerwonego Kapturka, Alicję w Krainie Czarów, Kopciuszka, itp. Jestem z tych osóbek, które uważają, że dzieciom należy czytać a nie dla "świętego spokoju" bajki puszczać....
Tak więc będę sobie czytać literaturę dziecięcą:-)
Pozdrawiam cieplutko.

Klaus pisze...

Inkwizycjo czekam niecierpliwie na Twój wpis na temat książek, Carrolla choć nie mam w domu to przeczytałam większość książek jako nastolatka:)) Mia, co do okładania książek w tym wypadku zgadzam się z Tobą (podziwiałam półkę z Twoją pokaźną kolekcją:)
Co do ksążek dziecięcych to może kiedyś wysmaruję oddzielny wpis na ten temat:)P.S. Julo ma oczywiście jeszcze masę książeczek 'podręcznych' w swoim pokoju, nieco mniej 'ambitnych':)

Inkwizycja pisze...

o! nawet zaczęłam, ale mi wcięło...
Chciałam o Zafonie... 'Cień wiatru' i 'Gra Anioła' są tak fascynujące, tajemnicze, wciągają bez reszty... czytają się tak dobrze... A może właśnie dlatego, że Cmentarz Zapomnianych Książek musiałby stać się miejscem fantastycznym, gdyby przypadło nam w udziale postawić tam stopę...
A jeszcze o mojej ukochanej książce z dzieciństwa: 'Kacperek' Janiny Porazińskiej ;-) Znałam ją na pamięć ;-) potem zapomniałam spore fragmenty, mój egzemplarz przepadł i bezskutecznie szukałam po antykwariatach... aż któregoś dnia, byłam w sanatorium z córcią wówczas 3-letnią - znalazłam ją w bibliotece! Czytałam ją przez cały turnus i miałam wielką chęć zabrać ze sobą... ale jakoś się powstrzymałam ;-)
A o Carrollu obiecuję że napiszę kiedyś, o Prachetcie też... bo ta książka o której dzisiaj napomknęłam to... kulinarna ;-)

Bree pisze...

Czekalam na Ten post :) Pokazny i niezwykly dorobek. Jestem tego samego zdania, ksiazki duzo mowia o czlowieku, kila razy poznalam prawdziwe "Ja" osob poprzez ksiazki,no i tez tak mam ze pierwsze spojrzenie rzucam na ksiazki :)
Widze wiele moich ulubionych pozycji jak i nowych dla mnie, juz nawet spisalam sobie tytuly by kupic nastepnym razem. Kiedys z bibliteki wypozyczalam najmniej chodliwe stare ksiazki, jeszcze z dawnych czasow, szczegolnie te z notatkami na marginesach ;)Nie bede wymieniac co mi sie podoba u Ciebie, bo praktycznie moj gust.
Ciesze sie ze moglam Cie "bardziej" poznac Agnieszko.
U mnie czesc ksiazek "zapakowanych" ze wzgledu ze nie mam jeszcze dla nich miejsca a w "salonie" za kolorowo bylo, ale mysle o biblioteczce z prawdziwego zdarzenia.
Wiec wyzwanie przyjmuje :) choc to bedzie trudne bo duzo moich ksiazek mam w pl, jeszcze nie dotarly ;)

bozenas pisze...

No to mnie byś sobie źle określiła,bo u mnie w domu książki są w sypialni,a tam raczej gości nie wprowadzam:))))Większośc z Twoich książek przeczytałam.Nie zgadzam się z opinią o Coelho.Właśnie jestem po lekturze "Jedenaście minut"którą przeczytałam całą od rana.Nie przebrnęłam jedynie jeszcze przez "Proroka"..ale może i na niego przyjdzie czas.Natomiast "jedz,módl się,kochaj"wolałam film niż książkę,a już drugą częśc przeczytałam,ale myślę że to strata czasu:))Kiedyś miałam ogromną bibliotekę książki były wszędzie w meblach,gdzie tylko było trochę miejsca.Aż przyszedł czas kiedy pomyślałam że stoją na półkach i się kurzą,a przecież mogą służyc ludziom,po to są...i wszystkie rozdałam.Ludziom,do biblioteki,do pracy,kto chciał.Jak dziś kupuję jakąś książkę przeczytam i oddaję do biblioteki,niech czytają inni.W domu mam tylko poradniki,książki kucharskie i albumy:)))a czytac uwielbiam:)))

rosaliaa pisze...

imponujące zbiory. u mnie w domu książki są trochę porozrzucane w różnych miejscach - choć marzy mi się mała biblioteczka :) mam ich sporo... jeśli chodzi o czytanie, pamiętam, że w latach nastoletnich nie ciągnęło mnie do książek, myślę, że miłość do literatury przekazują swoim dzieciom poniekąd rodzice. Jeśli książki są obecne w czyimś domu, jeśli czytają nam rodzice, jeśli kupują nam właśnie książki na różne okazje - mamy okazje oswoić się z literaturą. piszę oswoić, bo w dzisiejszych czasach czasem ciekawsze dla dzieci są filmy na dvd i tym podobne, niż opasłe książki napisane drobnym drukiem. a to dlatego, że nie mają skąd czerpać przykładu... Sama czytam sporo, choć chciałabym jeszcze więcej. Moje dzieci również lubią książki - moja 3 i pół letnia córeczka nie zaśnie bez czytania, a niektóre opowieści zna na pamięć.. potem sama ogląda i czyta swoim misiom

rosaliaa pisze...

a tu jeszcze migawka - w temacie :)

http://rosaliaart.blogspot.com/2011/01/leniwy-czwartek-i-filizanka.html

ovillo pisze...

układanie książek grzbietami do tyłu? Ło matko, na to bym nie wpadła!
W mojej biblioteczce najbardziej lubię miszmasz kolorystyczny i wielkościowy, choć trochę serii też się trafia. Głównie tego samego autora.(nawiasem mówiąc, jak widzę u kogoś podejrzanie dobrze wyglądające same serie, to jakoś podejrzewam, że służą nie do czytania, a do ozdoby) No i lubię, że mi się te książki przelewają z półek, mimo że co jakiś czas staram się puszczać dalej to, co mnie nieszczególnie poruszyło.
Pozdrawiam wszystkich czytających :)

madzika pisze...

Bardzo sugestywny tytuł posta i zdjęcia, bez "chwalenia się wprost swoim doświadczeniem i pisania kim się jest z zawodu".
Przyjemny zbiór książek.Pozdrawiam ( nie gniewaj się za tę lekką uszczypliwość )
koleżanka po fachu

Myszka pisze...

Świetny temat! Kilka Twoich pozycji mam i ja:) Kiedy ludzie dowiadują się, że nie mamy telewizora (z własnego wyboru) to pytają z niedowierzaniem "to co Wy robicie?" hehe. Jak to co, oprócz tworzenia czytam. Prawie wszystkie moje książki są niestety w PL, tutaj to głównie biblioteka dziecięca króluje:)

Ola_83 pisze...

Poruszałam kiedyś u mnie na blogu temat książek, o tu:
http://mojemiejcenaziemi.blogspot.com/2010/08/to-co-kocham-najbardziej.html

Mam podobnie jak Ty, wchodzę do kogoś i już wszystko wiem...a książki spotykam coraz rzadziej!zawsze czytałam, czytam nadal, książki kupuję regularnie:)

Podobają mi się tytuły u Ciebie:)

pozdrawiam ciepło!

Danuta pisze...

Jeden post u mnie był o audio-bokach.Słucham ich namiętnie ale to nie znaczy że nic nie czytam. Czytam bardzo dużo i wszędzie gdzie można . W łazience w sypialni i jak jem śniadanie czy kolacje. Bo wtedy mam czas usiąść i łyknąć jeden rozdział. Teraz skończyłam "Noce i Dnie" bo bardzo lubię tego typu książki. Lubię czytać i mieć z tego przyjemność a nie zastanawiać się nad tym co się czyta. Dlatego wybieram książki napisane przyjaznym dla mnie językiem.
Pozdrawiam

Klaus pisze...

Bozenas "Jedenacie minut" też mam i przeczytałam jednym tchem ciekawa co się stanie...a po ostatnich stronach swierdziłam, że to jednak lekko banalna historia:)
Rosaliaa masz rację, pasję czytania jak i inne cechy wynosi się z domu. U mnie wszelkie możliwe półki, segmenty uginały się od poupychanych książek. Mama na dobranoc czytała mi wiersze Gałczyńskiego, w dzień puszczała Ewę Demarczyk...jestem jej za to wdzięczna i będę się strała jak najwięcej tego typu wrażliwości przekazać memu dziecku.
Madzika chyba nie do końca zrozumiałaś o co mi chodziło:) ale to jest właśnie ból słowa pisanego przez internet...gdy się nie słyszy wypowiadanych zdań, można zrozumieć po swojemu właściwie co się ze chce:) I skąd ta pewność mego 'fachu'?;)
Dziewczyny cieszę się, że nie jestem odosobniona ze swym dziwactwem 'antytelewizorowym' i że wiele z was znalazłoby coś dla siebie na mych półkach:) a to nie wszystko jeszcze, bo część książek jest jeszcze u mojej mamy:)

Agata pisze...

Ojej, to ze mna chyba nawet nie chcialabys rozmawiac po wizycie w moim domu. Ksiazek mam niewiele, poniewaz mieszkam poza Polska i trudno mi jest je zdobywac w naszym ojczystym jezyku.Ale nawet mieszkajac w Polce nie mialam tak pokaznej kolekcji, bo zazwyczaj wypozyczalam ksiazki z biblioteki.Ale nie zmienia to faktu, ze czytac uwielbiam i jestem wielka fanka Whartona.Szkoda, ze juz nic nie napisze.

Klaus pisze...

Agato bez przesady, nie jestem aż taki brutal na dzieńdobry:))) Ja też swego czasu większość książek wypożyczałam, potem stopniowo zaczęłam budować swoją bibliotekę bo do wielu książek lubię wracać, a teraz chcę by mój Synek miał dobre lektury od początku swego życia w zasiegu ręki.

madzika pisze...

Chyba masz rację,ale wiesz jakoś to wtedy wzięłam do siebie i zrobiło mi się trochę przykro.A co do zawodu, to muszę powiedzieć,że niewiele osób z poza branży interesuje się architekturą,kupuje książki.(co innego gazetki wnętrzarskie).Jeśli będziesz miała ochotę to wpadnij do mnie.Nie epatuję swoim zawodem, ani doświadczeniem.Gdybym była treserką tygrysów też bym to napisała we wstępie.pozdrawiam jeszcze raz.

Dagi Mara pisze...

Piekny wpis. Twoje zbiory sa pokazne. I takie roznorodne, az milo przejsc oczami po tych wszystkich polkach... nie mowiac juz,ze to i owo chcialoby sie wziasc do reki. Jaka szkoda, ze ludzie coraz czesciej kupuja ksiazki tylko dlatego, bo pasuja wierzchem do wystroju.
Zaskoczylas mnie ta architektura- widze, ze od lat sie tym pasjonujesz.
Dziekuje Ci za ten post.

Pozdrawiam
Dagi

artambrozja pisze...

Bardzo dużo książek które widze u Ciebie mam i ja :))
Nie wyobrażam sobie życia bez książek.
Potrafię sobie odmówić dobrego kremu, ale nie potrafię kilku nowych książek na miesiąc.
Najważniejsze co mnie cieszy to to, ze tą miłość zaszczepiłam w córkach.
Oboje z mężem jesteśmy molami książkowymi i nasze dzieci również:))
Szkoda, ze nie zostałam zaproszona do zabawy , mogłabym sie pochwalić moja biblioteczką i małymi skarbami z początku XX wieku.
buziole :**

MariaPar pisze...

Moja biblioteka jest w kolorach tęczy, cała od zużytych kolorowych grzbietów. Są książki do których wracam parokrotnie. Dziękuję za ten post, bo zanika sztuka czytania. Bo zanika czerpanie przyjemności z czytania książek.
Z wielką radością przyjmuję wyzwanie.
"No logo" również stoi na mojej półce. Strawiłam ją w jeden wieczór, jak inne książki o tematyce socjologicznej.

Miłego dnia

Klaus pisze...

Madziko teraz dopiero wszystko jest jasne dla mnie! i już śpieszę wyjaśniać nieporozumienie. Nie wiedziałam, że dotknęły Cię moje słowa, i nie wiedziałam dlaczego akurat do tamtego komentarza u Kasi się odwołujesz tutaj. Dopiero teraz zrozumiałam i już Ci wyjaśniam: mój komentarz w najmniejszym stopniu nie odnoisił się do Ciebie:) przed napisaniem go nie czytałam wszystkich wpisów wczesniejszych u Kasi, nie wiedziałam w ogóle co tam pisałaś, nie wiedziałam kim jesteś ani czym się zajmujesz zawodowo:) nie znalam Twego bloga... chyba byłam kiedyś przelotnie. Także Madziku absolutnie nie czuj się dotknięta, bo mój komentarz w najmniejszym stopniu nie był polemiką z Tobą, tylko ogólna wypowiedzią 'na temat zaadany' :) Pozdrawiam Cię serdecznie, zapraszam do mnie jak najczęściej i teraz i ja będę miała na Ciebie oko:) szkoda, że przez zamieszanie ale mimo wszystko się 'poznałyśmy' także suma sumarum jesteśmy na plus:)))

madzika pisze...

Też się cieszę,:0),mimo wszystko łatwo o nieporozumienie,gdy się bierze udział w polemikach blogowych.:D pozdrawiam,

JOASIA pisze...

zazroszczę biblioteczki. Moja pewnie wyglądałaby podobnie, bo dużo czytam, ale książki które kupuję oddaje do biblioteki, chcę się nimi dzielić, to taki mój lokalny crossbooking :)Niektóre pozycje zatrzymuję dla siebie, bo często do nich wracam.
I osobiście uwielbiam bibliotekę :) jej zapach, klimat, przetarte ksiązki, niektóre pozycje jak z antykwariatu, Panią Bożenkę, bibliotekarkę, która zawsze odłoży jakąś nowinkę i która dokladnie wie, co każdy z jej czytelników lubi :)

Mira pisze...

Jak ja lubię takie wpisy!!!! Czytam nałogowo, do pewnego czasu też nałogowo kupowałam. Ostatnio przerzuciłam się na bibliotekę, ale są książki, które po prostu MUSZĘ mieć i wtedy nie ma zmiłuj. krem sobie tańszy kupię, kieckę odpuszczę, ale książkę wrzucę do koszyka. I ja też odnalazłam na Twoich półkach wiele wspólnych z moją biblioteczka tytułów. No może poza książkami z dzieciństwa, które zostały u rodziców. Na razie tam jest ich miejsce.To taki element tamtego świata i tamtych wspomnień.
Regały z książkami mam wszędzie, poza ... salonem :)). Są w gabinecie i w sypialni, w pokojach dzieci i w spiżarce (z braku miejsca w kuchni). Tam są czytane, tam są wygodne miejsca do wyłożenia się z książką. Tak wiec przy okazji poproszę o odrobinę wyrozumiałości dla tych, u których na wejście księgozbioru nie widać ;))))
A odwracaniu książek plecami do ściany i estetycznym ujednolicaczom mówię stanowcze nie!!!
Pozdrawiam cieplutko!

elaine pisze...

Hmmm... nie do końca się zgodzę, aby oceniać człowieka po tym czy ma w domu książki czy też nie. Czy też- widać je czy nie. Tak jak pisały wcześniej dziewczyny można je mieć w sypialni, w specjalnie wygospodarowanej szafce pod kluczem itp. Z drugiej strony- ceny książek nie są najmniejsze. Nie każdego stać na taki wydatek- niestety. Sama wiem po sobie- uwielbiam czytać ale nie stać mnie na zakup książek. Z jednej pensji gdzie jest czwórka osób na utrzymaniu ciężko wygospodarować grosz na książkę.Korzystam więc namiętnie z biblioteki. Nie widać więc u mnie najnowszych szlagierów książkowych w domu w biblioteczce bo takowych własnych nie posiadam. Co nie oznacza, że jestem może gorsza... No i niestety-nad czym bardzo ubolewam- czy zauważyłyście że od jakiegoś czasu nie otrzymuje się w prezencie książek? Owszem- kosmetyki, ubrania, biżuteria...a książki? :) Pozdrawiam!

bestyjeczka pisze...

Mały komentarz do poprzedniczki - w prezencie u mnie książka jest na pierwszym miejscu - nie kosmetyki, nie ubrania a książka właśnie :-)
Twój księgozbiór przejrzałam z przyjemnością. Część pozycji mam, część przeczytałam, cześć chętnie bym przeczytała - spiszę sobie ku pamięci, może się uda złapać w bibliotece.
Marzy mi się biblioteka domowa z prawdziwego zdarzenia - tymczasem książki zalegają na zwykłych półkach, reszta gdzie popadnie. A i oczywiście stanowcze NIE dla książek odwróconych grzbietem.
Pozdrawiam!

Klaus pisze...

Dziewczyny z tym ocenianiem po książkach o oczywiście duże uproszczenie tematu, uogólnienie, nie ma co się oburzać:) wiadomo, że są różne wyjątki, tak jak w każdej innej sprawie:)
Bestyjeczko mi marzy się dom z dwuspadowym dachem, w którym jeden pokój będzie wysokości dwóch kondygnacji i na całej ścianie szczytowej, od podłogi po więźbę będę miała półki wypełnione książkami:)) z przesuwną drabiną oczywiście by się do nich dostać:)))
Elaine ja też kokosów nie zarabiam, raz mam więcej kasy, raz ledwo do pierwszego starcza... nie kupuje książek systematycznie, wiele pozycji jak pisałam wyniosłam z domu rodzinnego, często kupowałam książki będąc na studiach oszczędzając na czymś innym, długi czas korzystałam tylko z biblioteki, bo fakt książki są drogie, ale są też antykwariaty, allegro..gdzie można za 5-10zł kupić cuda, no i ja nie boję się otwarcie mówić jaki prezent by mnie uradował:) - zawsze jest to książka lub muzyka, moi bliscy to wiedzą:)) Nie kupuję co miesiąć sterty książek bo też mnie na to nie stać, ten zbiór, który mam obecnie powstawał ponad 30lat, niektóre ksiązki wydane są przed moim urodzeniem:)więc i tak uważam że jest ubogi i mam nadzieję poszerzać go stopniowo przez moje życie:)

Klaus pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
folkmyself pisze...

Znalazłam pare swoich książek u Ciebie!
Jam mam niestety mniej regałów na książki niż bym chciała. A do więkoszosci "czytadeł" nie mam stosunku sentymentalnego - kupuję, czytam, sprzedaję/ oddaję. Zostawiam tylko wyjątkowe ksiażki warte ponownego przeczytania.

bomimi blog pisze...

"Anatomia dla artystów" - boże, jak kiedyś było trudno, to dostać.
Na sztukę świata, też były zapisy.
Baśnie Andersena, mam to samo wydanie. To moje dzieciństwo.
Pozdrawiam ciepło.

Dag-eSz pisze...

Hahaha moja droga ;) a że niby jak mam pokazać swoje ksiażki tu na obczyźnie??? :P Pamiętasz chyba jak przed obroną pokazywałam kawałek swojej biblioteczki na zdjęciu?
(dziene nie moge wstawic linka :/
było też zdjęcie ksiązki Neuferta przy którym się trochę naślęczałam. Nie mam jak napisać posta o tym :/ bo tak bez zdjęć bezsensu. Mogę tylko w komentarzu napisać, ze mam mnóstwo albumów od architektury, malarstwa. Książek do nauki rysunku i malarstwa. Wiersze ks. Jana Twardowskiego :) książki o aniołach. U mamy w piwnicy mam sporo książek z dzieciństwa, jakieś nagrody - wieki tam nie zaglądałam! czekają na nasze potomstwo :) ja niestety mogę nad tym ubolewać, ale ostatnio mało czytam :/ choć książki ze sobą zabrałam: kucharskie i na przekór jedna o diecie :P i sporo do nauki norweskiego, który w najbliższym czasie zajmie mi dużo czasu ;)

Zainteresowałaś mnie tą "No logo" :)
Pozdrawiam serdecznie :*

Olala pisze...

Haha! a ja taki post też napiszę, mimo, że rękawicy mi nie rzucono ;)

Jeśli interesują Cię ksiażki w rodzaju No Logo Naomi Klein to polecam "Kraina Fast Foodu. Ciemna strona typowych amerykańskich posiłków" Eric'a Schlosser'a. No i wstrząsający film dokumentalny - "Food Inc." Też w tej tematyce.

A o Fridzie polecam ci bardzo dobrą biografię "Frida" autorstwa Hayden Herrera.

Pozdrawiam :)
Bardzo ciekawy post!

ABily pisze...

Bardzo fajny pomysl z odkrywaniem swoich bibliotek:( Z przyjemnością będę podczytywała Wasze posty:)Choćby dla poszerzenia horyzontów(szukam No logo:P)), pomijam możliwośc poznania Was troszkę lepiej:)

B. pisze...

DZieki za zaproszenie do zabawy!
buziole
Basia

Atena pisze...

Witaj, i dziekuje za zaproszenie do zabawy.
Masz pokazna kolekcje, jestem pod wrazeniem, i wiele ksiazek ktore pokazalas ja tez mam w swoim czytelniczym dorobku.
Kiedys przed prowadzeniam bloga czytalam cztery pozycje miesiecznie, tak, a teraz chyba za bardzo swiat blogowy mnie absorbuje.
Wiekszosc moich ksiazek stoi jeszcze u mamy, jak bede miala wiecej miejsca to je sprowadze, a tu mam te ktore kupilam w ostatnim czasie, ale jest co pokazac.
Duzo ksiazek pozyczam od siostry ona kupuje je namietnie, nie ma miesiaca bez kupna ksiazki albo raczej kilku ksiazek.
Buzka

schola pisze...

do tej kolekcji dodałabym trochę biografii , dzienników ,moje ulubione to Dzienniki T.Manna , Gide a ,M.Dąbrowskiej.....etc..
Większość Twojej beletrystyki czytałam , ale wciąż ukazują się nowości , które kuszą.Ale myślę,że jest to jeden z naprawdę nieszkodliwych nałogów.Książki z mojego dzieciństwa ,Konik Garbusek,Baśnie Andersena ,Kubuś P. ,Dzieci z Bullerbyn ,Elementarz Falskiego -trzymam dla moich wnuków.
pozdrawiam...

Ananda pisze...

Fajny pomysł z prezentacją książek :) Najbardziej zaintrygowałaś mnie No logo - nie znałam wcześniej, chyba się skuszę i zakupię, a i bajki z dzieciństwa, to coś czego sama teraz szukam, taki nostalgiczny powrót do przeszłości! Pozdrawiam!

jola pisze...

U mnie też sporo tego jest, większość pozycji taka sama jak u Ciebie, "Cień wiatru" pożarłam po prostu, ja lubię też bardzo Rosamunde Pilcher: "poszukiwacze muszelek", "wrzesień", Odkryłam ją dzięki mojej teściowej, która była korektorką i przez jej czujne oko przeszło wiele pozycji. Uwielbiam kryminały. U nas są dwa księgozbiory mój i Tomka, lubię kupować książki, żeby móc do nich wracać i niezmiennie cieszy mnie wizyta w empiku :)) Pozdrawiam serdeczmnie

jola pisze...

hi,hi..i muzyka - "chorobę mam na człowieka.."

Ita pisze...

Dzięki Klausiku za zaproszenie ,rękawicę podnoszę i w przyszłości postaram się zamieścić coś na temat. A oglądając Twoje zbiory pyszczydło mi się cieszyło bo kilka książek nam się dubluje, niektóre dziewczyny w komentarzach też się do nich przyznają , czyli jeszcze doszczętnie na tej wsi nie zdziczałam .
No i kto wpadł na pomysł odwracanie grzbietów książek do tyłu??? Osobiście sobie tego nie wyobrażam w moim domu.
Buziaki.

Kamila pisze...

Przeczytałam jednym tchem !
Wiele takich samych tytułów znajduje się w moich, skromnych zbiorach.

ivcia pisze...

Mogę jedynie rzec:
WSPANIAŁY KSIĘGOZBIÓR, CIEKAWE POZYCJE I BOGATE ZBIORY MIESIĘCZNIKÓW
Ps. Wczoraj właśnie pożyczyłam od przyjaciółki "Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki"...widzę, że i Ty masz tą książkę
*Pozdrawiam*

llooka pisze...

Dziękuję moja Droga za zaproszenie! Super zabawę wymyśliłaś! Jak tylko odrobię się z rękodziełem to i ja pokażę swój księgozbiór.
Ciepełko zostawiam!

ushii pisze...

miły zbiorek i w dodatku w dużej części z moim się pokrywający :) zwłaszcza te architektoniczno-komputerowe książki i o jeździectwie powodują, że się uśmiecham :) ale nie tylko... więcej się nie wyłuszczam, bo w tym zacnym gronie się nie znalazłam, ale za to napiszę, że dopiero teraz przecztałam wcześniejsze posty - zaległości mam straszne przez te moje zawirowania. i tak mi smutno i źle z tym, że nie zajrzałam, nie przeczytałam i kciuków nie trzymałam (no tego to nie miałabym technicznie jak wykonać, ale chociaż w myślach :) mam nadzieję, ze dużo się zmieniło od tamtych wpisów w każdym razie - i po Twojej myśli...

pozdrawiam serdecznie!

B. pisze...

Kochana wygralas u mnie Candy! Podaj adres na maila (basiaone@gmail.com)i spiesz sie;)!!
buziole
Basia

Jolanna pisze...

Moja droga dziękuję za zaproszenie, nie pokażę mojego księgozbioru bo wszystko w piwnicy, w mieszkaniu tylko księgi męża - wszystko z dziedziny ekonomii - wykłada na uczelni więc wszystko pod ręką musi mieć, parę moich albumów o malarstwie upchniętych w kąt i reszta to bajki dla dzieci (cała ta biała witrynka)
Ściskam mocno.

Oleander pisze...

Książki są mi potrzebne do życia jak powietrze, woda i muzyka. Telewizora nie mam. Dużo pozycji powtarza się i u mnie na półkach. Co czytam? Wszystko :) Oprócz gazetek z marketów i książek telefonicznych.
A teraz moja mała uwaga na temat "Jedz..". Kiedy czytałam te pozycję byłam na zakręcie. Czasem książka nie podaje na tacy tego co chce przekazać. Ja dzięki niej zrozumiałam wiele, odkryłam błędy, które popełniłam i dała mi kopa do dalszej drogi. Może czytam między wierszami? Nie wiem. Czasem mam wrażenie, że niektóre książki, z pozoru błahe, płytkie i nijakie mają drugie dno, które objawia się ludziom, kiedy tego potrzebują. Tak było z tą książką w moim przypadku. Filmu nie widziałam i chyba nie chcę oglądać. Zresztą, wolę czytać!
Pozdrawiam serdecznie.

Zossia pisze...

Jednym z moich marzeń jest mieć prywatną bibliotekę w domu... Taką ze starymi jak i nowymi współczesnymi książkami. Jak na razie to zbieram :-) i chowam gdzie się tylko dam w różne kąty mieszkanie bo półek już brak...

Iwona K. pisze...

Dobrze, że dzieci dziedziczą szacunek do książki :) Ja też mam kolekcję z dzieciństwa, bo już od dziecka miałam zamiłowanie do książek i stale ją powiększam. Moje dzieci też czytają, mają swoje "ulubione" serie książek i takie po które drugi raz by nie sięgnęły- tak chyba wyrabia się gust ;)
Pozdrawiam serdecznie
www.bajkowydworekwlesie.blogspot.com

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...